Holy Toy – Dokument /CD/

Tutaj możesz kupić płytę

Holy Toy – Dokument /CD/

Premiera 28 Października 1994

  1. Marmur
  2. Dwa portrety
  3. Marsz Balkany
  4. Kapitan Boom Boom Boom
  5. Plan For The Land
  6. Telegram I
  7. What The Hell
  8. Polution
  9. Wojtek
  10. Untitled
  11. Invisible Embrace
  12. Last Dinner
  13. Fresh New Larve
  14. Niebieska Patelnia
  15. Buntowniki
  16. Sariusz
  17. Ciupazecka
  18. What Was Gone Will Rise Again
  19. Armagedon
  20. Down In Japan
  21. Czemu nie w chórze?

EAN: 5906489287558
NR. KAT MCRD007
NOŚNIK: CD

Projekt o nazwie HOLY TOY wystartował 1982 roku. Założony przez Andrzeja Dziubka był jego swoistą ucieczką. Po blisko dwóch latach olbrzymiej popularności DE PRESS, całego tego zgiełku medialnego, nieustannej promocji, koncertów i olbrzymich oczekiwań fanów – Andrzej czuł się zmęczony (zwłaszcza, że nie jest typem celebryty) i postanowił odpocząć od rocka. Dodatkowo nasz bohater uznał, że muzyka rockowa go ogranicza, że jest jak się wyraził „kwadratowa” i poszedł tam gdzie poczuł się wolny.  Industrialne , elektroniczne, pełne eksperymentów brzmienie to było to co grało w duszy Dziubkowi. Ta miłość trwała do końca lat 80-tych.
Płyta „Dokument” to pierwsza i jedyna przekrojowa prezentacja dorobku HOLY TOY.
Utwory pochodzą z płyt „Warszawa”, „Panzer And Rabbits”, Pact Of Fact”, „Czemu nie w chórze?” oraz z niepublikowanej wcześniej sesji nagraniowej w Warszawie w studio „CCS” z udziałem polskich muzyków m.in. Tomasza Stańki i Andrzeja Nowickiego. Dodatkowo zestaw utworów zawiera kilka niepublikowanych nigdzie indziej kompozycji.
Warto pamiętać, że HOLY TOY okrzyknięto pionierami nowego brzmienia. Zespół koncertował na wielu znaczących festiwalach w całej Europie i zagrał wspólne trasy koncertowe np. ze SWANS czy Nickiem Cave’m i tak jak De Press tak i Holy Toy ciągle stanowią największe niedocenione grupy w historii naszej , polskiej muzyki rockowej.
Posłuchajcie DOKUMENT, posłuchajcie „Wojtka” a może i „Polution” gdzie nasza gwiazda jazzu Tomasz Stańko wsparła nieznanego muzyka. Coś w tym musiało być…