Homo Twist

Zespół łączący alternatywnego rocka z naturalistyczną poezją, jeden z ciekawszych debiutantów lat 90. Nazwę tłumaczą słowa piosenki „Twist Again”: „Homo to jest człowiek, a twist to twist”.

Powstał w 1991 roku w Krakowie założony przez śpiewającego gitarzystę i twórcę piosenek Maćka Maleńczuka  – muzyka grającego od 83 na ulicach Krakowa, w 86 wokalistę Püdelsów. Właśnie w roku 91 postanowił on śpiewać swoje wiersze przy akompaniamencie zespołu elektrycznego. Pierwszy koncert odbył się 8 marca 9l w krakowskim klubie Pod Przewiązką, a Maleńczukowi towarzyszyli wtedy Aleksander Glondys (dr) i Tomek Janus (bg). Przez kolejne dwa lata Homo Twist występowało rzadko, za to często zmieniało skład. W 93 obok lidera znaleźli się w zespole Marek Kowal (bg) i Grzegorz Schneider (dr). W tym składzie trio wystąpiło na Rawie Blues oraz nagrało debiutancką płytę „Cały ten seks” (94). Część tekstów pochodziła jeszcze z czasów ulicznego muzykowania Maleńczuka (m.in. „Miasto Kraków”, „Ach proszę pani”, „Narkomanka”), jednak na „Całym tym seksie” znalazły się one w zmienionych wersjach. Przewrotny i prowokujący sposób patrzenia na życie codzienne stawiały autora w gronie jednego z baczniejszych obserwatorów rzeczywistości, szczególnie w jej wstydliwych przejawach. W „Mieście Krakowie” Maleńczuk opowiedział o korupcji i brudzie swego rodzinnego miasta, w „Narkomance” i „Krzysiu” mówił o ofiarach narkotyków, „Góralska muzyka” stanowiła krytykę zachłyśnięcia się obcą kulturą. Dobrze dopasowały się do tych tematów oszczędna i hipnotyczna muzyka oraz momentami nieco manieryczny śpiew lidera.

Po wydaniu płyty zmianie uległ skład zespołu. Najpierw obowiązki basisty przejął Rafał Kwaśniewski (PRL, eks-Elektryczne Gitary), a miejsce Schneidera zajął Grzegorz „Bolec” Borek (znany potem jako raper). Wkrótce Kwaśniewski i Bolec zostali zastąpieni przez Dariusza Piotra „Franza Dreadhuntera” Adamczyka (bg; eks-Tilt, Bajm) i Artura Hajdasza (dr; eks-Made In Poland, Tilt; syna Józefa Hajdasza z Breakoutu). W takim składzie grupa wystąpiła podczas Rock Opola 95 i na Voo Voo W Kamieniołomach oraz nagrała płytę „Homo Twist” (96). Muzyka stała się tu cięższa i bardziej mroczna, intrygowała surowością i brzmieniowym brudem, ale zarazem była bardziej dopracowana. Oprócz własnych tekstów ukazujących rozczarowanie rzeczywistością („Techno i porno”) i piętnujących przemoc („Krew na butach”), Maleńczuk zaśpiewał również trzy wiersze Kamana (z ironiczną „Walką o pokój” na czele) oraz trzy przetłumaczone wiersze swojej ulubionej amerykańskiej poetki Emily Dickinson (w tym kapitalne „Nobody”). W „Portfelu ojca” wokalista popisał się iście aktorską melorecytacją. Właśnie z „Homo Twist” pochodzi pierwszy i chyba największy przebój zespołu – „Populares uber alles”. Na płycie gościnnie zagrali gitarzyści Kwaśniewski, Wojciech Waglewski i Andrzej „Pudel Düpą” Bieniasz (Püdelsi), a w chórkach zaśpiewała Ewa Mildner, późniejsza żona Maleńczuka. Ciekawie zaprojektowano okładkę albumu, składającą się z sześciu wymienialnych kartek przypominających karty do Tarota. Dzięki swej drugiej płycie zespół i Maleńczuk otrzymali w sumie aż pięć nominacji do nagród Fryderyki ’96 – choć żadnej statuetki.

W 96 miejsce zwolnione przez Franza Dreadhuntera (poświęcił się grze w Püdelsach i Tilcie 2000) zajął Olaf Deriglasoff (najbardziej znany z Dzieci Kapitana Klossa) – dzięki czemu Homo Twist stało się… najwyższym zespołem rockowym w Polsce (średnia l,90 m!). I w tym wysokim składzie grupa nagrała „Moniti Revan” (97) – czyli mniej udaną wersję „Homo Twist”. Głównym atutem albumu okazała się surowa, pozbawiona ozdobników wersja arcydzieła Czesława Niemena „Bema pamięci żałobny rapsod” do wiersza Cypriana Kamila Norwida. Inny ważny fragment „Moniti Revan” to „Arkadiusz”, gdzie Maleńczuk jako jeden z pierwszych poruszył problem pedofilii i przemocy w rodzinie. Kilka piosenek, np. monumentalny utwór tytułowy, lider Homo Twist zaśpiewał w stworzonym przez siebie (nie bez pomocy marihuany) języku. 

W roku 98 trio dwukrotnie odwiedziło USA i dwukrotnie występowało w słynnym klubie CBGB w Nowym Jorku, zaliczyło też Odjazdy. W marcu 00 ruszyło w dwudziestokoncertową trasę po Polsce, po której – w połowie roku – zespół został rozwiązany. Epitafium stanowił album koncertowy „Live After Death”, w większości nagrany w bydgoskim Mózgu  – pokazujący, jak niezwykłą energie potrafili wytwarzać Maleńczuk i spółka.