Tutaj możesz kupić płytę

VARIETE – Wieczór przy balustradzie /LP/ Black

Premiera 03 Marca 2023

         Strona A:

  1. Bohater liryczny
  2. American Way
  3. Chcę wyjechać
  4. Pociągi na wietrze
  5. Z „Mózgu” do „Gongu”
  6. Są dni
    Strona B:
  7. Kocham Cię
  8. Amfa – Romeo i Julian
  9. Samochodowy atlas Polski
  10. Hotel

EAN: 5906489287251
NR. KAT MCRLP028
NOŚNIK: LP Black

Nigdy dotąd muzyka Variete nie emanowała taką siłą i energią. „Wieczór przy balustradzie” to najbardziej rockowy i najbardziej przebojowy album grupy. To druga studyjna, a trzecia w ogóle, płyta w historii Variete, ale słuchając jej trudno uwierzyć,  ze mamy do czynienia z zespołem o tak szacownym stażu. Długoletnie doświadczenia sceniczne, oryginalny styl gry instrumentalistów oraz tradycyjnie przejmujące poetyckie teksty, zostały tu poparte masą świeżych pomysłów i zapałem godnym walczących o swe miejsce debiutantów. Taka fuzja przeniosła Variete w zupełnie nowy wymiar. Coś w tym jest, że sami muzycy uznają „Wieczór przy balustradzie” za swą najlepszą płytę.

W miejsce długich, rozimprowizowanych utworów znanych z poprzednich albumów – „Variete” i „Koncert Teatr Stu” – pojawiły się kompozycje krótkie i zwarte, zachowujące jednak charakterystyczny dla zespołu klimat i emocjonalne zaangażowanie. Podczas pracy nad tym materiałem Variete z powodzeniem przetestowało nową metodę pracy,  zdając się na osiągnięte po latach wspólnego grania milczące, intuicyjne porozumienie wewnątrz grupy. Utwory zostały stworzone na gorąco w studiu, a muzycy zadbali o to, by usuwać z nich każdy zbędny dźwięk. Równocześnie z muzyką powstały teksty. Trudno może uwierzyć, ale nowe kompozycje zachowują transową motorykę, piętrzą właściwą Variete dramaturgię i przenikliwe napięcie w czasie o połowę krótszym, od tego, którego zespół potrzebował wcześniej. Trzyminutowe utwory zyskały na klarowności i sugestywności, a Variete nic nie tracąc ze stałych walorów uprzystępniło swą muzykę. Formacja, która dla młodych słuchaczy mogła pozostać budzącym respekt, ale i rezerwę wykonawcą z półki starszego brata, w aktualnym wydaniu nie powinna pozostać im obca. 
„Wieczór przy balustradzie” to w dodatku album obfitujący w smaczki, które dyskretnie, ale niedwuznacznie dają do zrozumienia, iż grupa, choć kroczy własną drogą, doskonale zdaje sobie sprawę, że dotarła w połowę lat 90-tych, do czasów, gdy dorosła nowa publiczność. Utwór „Amfa – Romeo i Julian” przy odpowiednim miksie mógłby stać się smakowitym kąskiem hip hopu, a „Z Mózgu do Gongu” to piosenka przyprawiona klawiszowym brzmieniem, które przywołuje kameralność współczesnej estetyki cool spod znaku Bristol Sound rozpropagowanego przez Postishead i Massive Attack. Niepowtarzalność Variete na równi z muzyką, stanowią teksty Grzegorza Kaźmierczaka, wokalisty grupy, niezobowiązujące wzbogacenie języka muzycznego pozostaje w ścisłym z nim związku.

Dla Grzegorza tekst i muzyka zawsze stanowiły nierozdzielną całość zakładającą połączenie ekspresji obu tych sfer. Zaskakujący, przeprowadzony z powodzeniem, miks pozornie chłodnej i ciemnej, lecz pełnej wewnętrznego żaru muzyki Variete z elementami nowoczesnego, miejskiego popu, otworzył przed zespołem złoża energii niezwykle pasującej do nowych wierszy Grzegorza. W tekstach mniej jest metafor językowych, metaforyczne stają się sytuacje. Zdarzenia bardzo konkretne, zaobserwowane wprost z ulicy, w autobusie, w knajpie, pod okiem i piórem Grzegorza uchylają furtkę, przez którą wpada strumień druzgocący spokój i samozadowolenie słuchacza skojarzeń, niepokojów, pytań. Wrażenie jakie pozostawia kontakt z tą poezją nie ulegną zmianie, to wciąż to samo mądre, ale i bezlitosne, ciasne obrysowanie kształtów tego, co niewypowiedziane, a jednak najuparciej dręczące i nieodstępujące człowieka. Stałych czytelników i słuchaczy wierszy Grzegorza zafrapuje z pewnością, wyraźna w kilku utworach, nieznana dotąd, a świadcząca o twórczym rozwoju, zabarwiona autoironią próba spojrzenia na samego siebie z dystansu.
„Wieczór przy balustradzie” to spotkanie ze starym, dobrym Variete, które jednak zaskoczy fanów znających grupę od lat, jak i słuchaczy, których dopiero oczekuje niezwykłe odkrycie zespołu wywarzającego  drzwi do bezkresnych wymiarów dostępnych – wydawałoby się – tylko dla poezji.